Symulatorów randkowych ci w świecie gier dostatek. Visual novele często jednak skupiają się na przesłodkich dziewczynach w stylu rysunkowym, czerpiącym z anime. Czasem dorzuca im się kocie uszka, nazywanie gracza “senpai” i gra gotowa. No dobrze, uogólniam. Niemniej jednak Dream Daddy: A Dad Dating Simulator jest grą totalnie w innym stylu. I nie do każdego fana symulatorów randkowych ten styl przemówi.

Does your mother father know that you’re out?

Podtytuł gry jasno mówi nam, z czym będziemy mieli do czynienia. Tym razem będziemy zabiegać o względy gorących tatuśków, a nie słodkich lolitek. Sami również takim ojcem jesteśmy. Samotnie wychowujemy córkę – Amandę. Gra w jednym z pierwszych dialogów pozwala nam wybrać, jak wyglądała nasza przeszłość, tj. czy mieliśmy żonę czy męża. Zależnie od wyboru Amanda będzie dzieckiem biologicznym lub adoptowanym. W trakcie dialogów, jak to w visual novelach, patrzymy na dość statyczny obrazek postaci, z którą rozmawiamy. Przy kwestiach naszego tatuśka pojawia się jego podobizna w rogu. Gra tryska humorem, przez co nawet już w kreacji trudno jest stworzyć postać, która będzie wyglądała jakkolwiek poważnie. Ale mi to nie przeszkadza.

Dream Daddy: A Dad Dating Simulator
Mój gotowy na miłość ojczulek

Głównym, fabularnym motorem akcji stała się nasza przeprowadzka. Wprawdzie wybraliśmy się do nowego domu zaledwie na drugi koniec miasta, jednak jest to symboliczne rozpoczęcie całkowicie nowego rozdziału. Zmiana otoczenia podobno bardzo orzeźwia. Nowa dzielnica oznacza też oczywiście nowe ulubione miejsca wokół oraz nowych sąsiadów. Szybko ruszamy na wycieczkę, aby ze wszystkim się zapoznać. Z początku wybory są dość pozorne. Kierujemy ojca z córką do kolejnych miejsc, w których oczywiście poznajemy nowych ojców. Finałem wstępu do gry jest grill u Josepha – jednego z naszych sąsiadów. Na imprezie pojawia się cała siódemka naszych potencjalnych obiektów zainteresowania. Przedstawiają nam portal społecznościowy Dadbook, dzięki któremu będziemy mogli z nimi korespondować i umawiać się na randki. Zabawa rozpoczyna się na dobre.

Rozgrywka w Dream Daddy: A Dad Dating Simulator 

Główną osią rozgrywki są oczywiście spotkania i randki z ojcami. Panowie znacznie różnią się nie tylko wyglądem, ale i osobowościami. Każdy z nich jest całkowicie innym typem człowieka. Jeśli lubicie artystów o złotym sercu, skierujcie się do Mata, mojego ulubieńca. Może wolicie intelektualistów i literatów, którzy ukrywają przed światem swoje dziwaczne hobby? Hugo już na was czeka. Typ sportowca? Craig nada się idealnie. Każdy z pewnością znajdzie coś dla siebie.

Dream Daddy: A Dad Dating Simulator
Tatusiowie w pełnej okazałości

Bohaterowie są oczywiście lekko przerysowani, ale taka już specyfika humoru tej gry. To nie karykatury czy uosobienia stereotypów – to po prostu fajne chłopaki stworzone z dystansem. Osobowość każdego broni się w jego zachowaniu, historie wielu potrafią zaskoczyć i rozczulić. Z każdym z ojców możemy pójść na dwie randki, by poznać ich lepiej. Trzecie spotkanie jest tym determinującym, na którym wybieramy swojego ostatecznego partnera. Randki oceniane są w skali od F (najgorzej) do S (świetnie). Punkty przyznawane są na podstawie wyborów opcji dialogowych oraz żartobliwych minigierek. Minigry są proste, krótkie, ale zrobione z pomysłem i jajem.

Dad jokes

Wciąż wspominam o humorze, bo moim zdaniem ta gra właśnie tym stoi. I to jest czynnik, który może niektórych przestraszyć. Po pierwsze, dobrze jest znać angielski przynajmniej nieźle. Na ten moment gra nie ma polskiego tłumaczenia i nie wiadomo, czy kiedykolwiek się go doczeka. Wiele żartów opartych jest na grach słownych, bohaterowie mówią w charakterystyczny sposób (szczególnie Hugo – nauczyciel literatury), co może przerosnąć osobę, która z angielskim ma na bakier. Po drugie, samo rozumienie słów to jedno. Trzeba jeszcze czuć ten klimat. Jeśli tylko wiecie, czym są słynne dad jokes, jesteście sobie w stanie wyobrazić klimat zabawy. Żarty bywają suche, ale w uroczy sposób. Nasza rodzinka to kopalnia niezręcznego humoru, ale w jego najlepszym wydaniu. Oczywiście pojawiają się również żarty mądrzejsze, bardziej wysublimowane, odnoszące się do popkultury, ale jeśli ktoś marzy o strzeleniu sobie w łeb przy tych pierwszych, te drugie mogą go nie uratować. Na szczęście mi niemal wszystkie dowcipy przypadły do gustu. Sprawiają, że postaci stają się bardzo sympatyczne – mimo swoich wad i dziwactw, a nasza relacja z córką robi się wręcz wymarzonym szablonem ojca-córki. Aż żałuję, że nie miałam w liceum takiej kumpeli jak Amanda!

Czy to PornHub na Steamie?

Symulatory randkowe często oferują wiele nagości i niewybrednych rysunków dziewczyn (i mężczyzn), ociekających potem i innymi płynami ustrojowymi, wydzielającymi się w trakcie spazmatycznych przyjemności. Dream Daddy: A Dad Dating Simulator nie jest grą +18. Ba! Jest bezpieczna dla streamerów. Ma nawet specjalną opcję w menu, która pozwala ustawić ją na tryb bezpieczny – właśnie na lajwy. Z początku spodziewałam się, że będzie zasłaniała nadmierną nagość, ale takiej tu nie uświadczymy. Opcja zajmuje się raczej pojedynczymi wulgaryzmami, ponieważ sceny seksu, jeśli się już pojawiają, zobrazowane są czarnym tłem i krótkimi przemyśleniami naszego bohatera, które nie są ani wyuzdane, ani przesadnie obrazowe. Może nie jest to gra dla dzieci, ale bawić może się każdy. Jeśli macie wyluzowanych rodziców, śmiało – pokażcie im tę grę. Nie napocą się przy trudnej i wymagającej rozgrywce, zasmakują trochę waszego świata i może nawet odnajdą trochę siebie w bohaterach?

Dream Daddy: A Dad Dating Simulator
Bardziej nago już nie będzie

 

Dream Daddy: A Dad Dating Simulator to gra bez wad?

Nie istnieje produkcja, która nie posiada żadnych minusów. Ten tytuł nie jest wyjątkiem. Jeśli miałabym się czepiać czegoś poza faktem, że nie jest to zabawa dla każdego, dodałabym dość ubogą warstwę dźwiękową. Muzyka w tle nie przeszkadza, ale nie zapada też w pamięć. Śmiało można ją wyłączyć i odpalić sobie w tle to, co nam najbardziej odpowiada. Bohaterowie nie mówią zbyt wiele. Zwykle wydają z siebie mniej lub bardziej zadowolone dźwięki, czasem rzucą jakimś słowem lub frazą (Bro powtarzane przez Craiga z każdym kolejnym razem coraz bardziej mnie bawiło). Moim zdaniem zalety przykrywają nieliczne wady. Grafika jest bardzo ładna, humor świetny, a dialogi oraz historie są ciekawe i realistyczne. Świetnie wykreowana jest również nasza relacja z córką. Gra ma oczywiście kilka zakończeń, które zależne są od wyboru ojca oraz traktowania Amandy. Córkę możemy traktować dobrze lub źle, przez co relacja z nią ułoży się przeuroczo lub marnie. Do każdej z tych dwóch opcji dochodzi końcówka z danym ojcem. Te niespecjalnie różnią się od siebie: to tylko kwestia dialogu i obrazka-nagrody, pokazanego po napisach oraz satysfakcji, że udało nam się akurat z naszym ulubieńcem. Dream Daddy: A Dad Dating Simulator nie jest grą idealną, ale wśród symulatorów randkowych – jedną z lepszych. To idealna produkcja dla każdego, kto lubi się pośmiać, chce wyluzować i nie lata z widłami za homoseksualistami. Ja na przykład, mimo faktu posiadania dziewczyny, bawiłam się doskonale.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *