Wiele istnieje podań i mitów na temat zakończenia świata Rzeczy Złych. Ba! Niektórzy twierdzą nawet, że to nie był koniec, a krok na drodze ewolucji. Ilu komentujących, tyle opinii. Każdy ma jednak wspólne fragmenty w tej historii.

 

Wszyscy wiedzą, że Rzeczy Złe żyły niegdyś w odosobnieniu, we własnej krainie. Świat ich był skończony i ograniczony, miał wyraźne bariery nazywane Ścianami. Rzeczy Złe lubiły nazywać kształt swojej krainy beczką. Podobno istoty czasów późniejszych z niewiadomych przyczyn zaczęły mówić o nim puszka. Rzeczy Złe zdawały sobie sprawę z istnienia świata bogów. Ci zaś żyli poza beczką, byli dobrzy, czasem śmiertelni, bardzo ciekawscy. Ich natura była dla Rzeczy Złych wręcz niepojęta. Bardzo chciały się do nich zbliżyć, zrozumieć, nawet połączyć, ale nie miały takiej możliwości. Żyły błogo w swojej codzienności, trzymając się jasno określonych hierarchii. Wysokie Podatki trzymały się blisko Matactw. Zazdrość i Zawiść nie mogły dojść do porozumienia, które z nich jest silniejsze. Płomień ich dyskusji podsycała zawsze Niezgoda z Kłótnią, ciągle dopisując do sytuacji nowe fakty. Gniew nie rozmawiał z nikim, bo wciąż snuł się wokół naburmuszony. Patologia obrzydzała właściwie wszystkich, co oburzało Siostry Obrzydliwości. Spóźnialstwo próbowało zawiązać sojusz z Kompleksami, ale trudno było im się spotkać. Zawsze przeszkodą był czas albo chęci do wyjścia z domu. Niesłowność zalecała się do Tchórzostwa, twierdząc, że dzięki niej stanie się lepszą Rzeczą i znajdzie wreszcie przyjaciół, którym nie będzie przeszkadzało, że jest spokrewnione ze Zdradą. Wszystkie Rzeczy Złe czuły się dobrze na swoich miejscach, nie liczyły na nic i nie czekały na wiele. Jedyną niewygodą w ich świecie była Nadzieja. Umościła się na dnie krainy i leżała tam, bez końca patrząc gdzieś w górę. Twierdziła, że snuje marzenia, oczekuje pięknego jutra i wierzy w miłość. Nikt do końca nie wiedział, o co tak naprawdę jej chodzi. Pożądanie często straszyło swoje dzieci: Alkoholizm i Politykę, że – jeśli nie będą słuchać – przyjdzie Nadzieja i zabierze je do wielkiego worka.

 

Życie toczyłoby się tak zapewne bez końca, gdyby nie Fama, Kłamstwo i Plota. Zaczęły wspominać coś o przemieszczeniu świata. Twierdziły, że jeden z bogów podarował ich krainę w prezencie parze – Pandorze i Epimeteuszowi. Nowi właściciele byli podobno bardzo ciekawi zawartości beczki, chcieli sprawdzić, jak wygląda wewnątrz. Podobno mieli plany ingerencji w ten świat. Wymądrzanie się ciągle powtarzało, że trójca robi coś zwanego sianiem fermentu i nie należy się tym przejmować. Rosnące Niepokoje wciąż jednak budziły w Rzeczach Złych nieprzyjemne odczucia. Zapewne przez wyżynające się im zęby. Spokój i równowaga odeszły, coś wisiało w powietrzu, coś było nie w porządku. Wszyscy czuli, że znany im świat niedługo się zakończy. Stety czy też niestety, mieli rację. Pewnego dnia ich świat pękł z hukiem. Zalała ich niesamowita światłość. Oczom wszystkich ukazały się oblicza Pandory i Epimeteusza, stojących w świecie bogów Rzeczy Złych. Nikt nie zastanawiał się zbyt długo. Wszyscy ruszyli przed siebie, chcąc jak najszybciej dostać się do nowego świata. Bogini Pandora wypuściła ich z ograniczeń, pozwoliła rozsmakować się w świecie, o którym wcześniej mogli tylko śnić. Każda z Rzeczy Złych, do cna zakochana w nowych istotach, natychmiast rozprzestrzeniła się na nie wszystkie, by móc obcować z nimi jak najmocniej i jak najczulej. Wiele z nich wreszcie poczuło pełnię, bezpieczeństwo i szczęście. Wolniej uciekającą rzeczą, nawet od Lenistwa, była tylko Nadzieja. Dotarła na miejsce jako ostatnia, by w spokoju umościć się na ciałach bogów, do których Rzeczy Złe już jakiś czas temu przyległy na stałe.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *