Wielu z nas, fanów gier komputerowych, marzy lub marzyło, by gierkowanie stało się ich pracą. Jedni chcieli gry tworzyć, inni testować. Branża istnieje i ma się dobrze, ale nie jest przeznaczona dla każdego. Co jednak, gdy ktoś wykorzysta gry komputerowe zamiast rekrutacji w całkiem zwykłej pracy? Może to jakiś substytut marzeń i udowodnienie wszystkim, że gry mają jednak sens?

Gry komputerowe ZAMIAST rekrutacji? What?

To my. Polacy! Polski start-up wpadł na pomysł, jak wykorzystywać gry komputerowe w trakcie rekrutacji na wiele stanowisk. Wszyscy wiemy jak wygląda to zazwyczaj. Rekruter dostaje w twarz dziesiątkami CV, przegląda je, licząc, że choć kilka go czymkolwiek zaskoczy. Zazwyczaj jednak przegląda bardzo podobne informacje, umieszczone w niemal identycznych szablonach. Ludzi wybiera na podstawie wiedzy, przeczucia i losu, zaprasza ich na rozmowę, w trakcie której mniej lub bardziej kreatywnie próbuje dowiedzieć się, jacy są naprawdę i co rzeczywiście potrafią. Potem pozostaje tylko czekać na telefon i trzymać kciuki, że nie zeżarł nas stres i pokazaliśmy wszystko, na co nas stać. GameHR ma ten proces zmienić. To platforma, która wykorzystuje nowoczesną metodykę grywalizacji, neuronauki oraz technologii wirtualnej rzeczywistości, co pozwala na łatwe i szybie rekrutowanie pracowników o odpowiednich umiejętnościach i kompetencjach.

– GameHR to zautomatyzowana platforma w modelu SaaS (Software as a Service – przyp. red.), oparta o autorskie gry rekrutacyjne. Od samego początku posiadamy rygor naukowy po to, aby stworzyć obiektywne, niedeklaratywne i potwierdzone naukowo narzędzie rekrutacyjne. – mówi Mateusz Bereziewicz, założyciel i prezes NeuroGames Lab.

Specjaliści z NeuroGames Lab przeprowadzali badania i testy swojej pierwszej gry dla bankierów. Sprawdzali interakcje między pracownikiem banku a grą, reakcje ciała, skóry, gałek ocznych. To, wedle zapewnień, pozwoliło im stworzyć miarodajne narzędzie psychometryczne.

Nasze gry GameHR są bardzo proste. To są gry 2D flat design, nie mają żadnej fabuły. Natomiast to, co jest u nas najważniejsze to przede wszystkim to, co jest pod grą, czyli cała analityka, zaplecze metodologiczne i naukowe. – dodaje Mateusz Bareziweicz. 

Wedle badań firmy decyzje rekrutacyjne podejmowane są często subiektywnie. Dzięki ich narzędziom psychometrycznym rekruter otrzyma obiektywną informację, co ułatwi mu podjęcie biznesowej decyzji.

A komu to potrzebne?

NeuroGames Lab przedstawia swoją wizję przyszłości rekrutacyjnej. Wedle ich przewidywań większość zostanie zautomatyzowana, w znacznym stopniu eliminując czynnik ludzki. Wierzą, że są w stanie stworzyć system, dzięki któremu kandydat nie będzie musiał nawet wychodzić z domu, by odbyć proces. Wielu pracowników HR skarży się, że odnalezienie jakkolwiek wartościowego CV jest dość trudne. A nawet gdy to się uda, kandydaci często nie pojawiają się na rozmowach z wielu powodów. Na pewno są to czynniki losowe, ale i stresowe. W wizji Mateusza Bereziewicza wszystko ma być prostsze, bardziej miarodajne i klarowne, a przede wszystkim sprawne.

Czy to może zadziałać?

Gry mają oczywiście za zadanie określić konkretne cechy kandydata, sprawdzić, jak pracuje i jak reaguje na określone sytuacje. Instynkty i odruchy mają pomagać dużo bardziej niż dopracowane i suche CV. Kreatywne rekrutacje istnieją nie od dziś. Firmy wręcz prześcigają się w wymyślaniu dziwniejszych pytań i zadań dla potencjalnych pracowników, aby nie pozostawać tylko przy tekstach typu: Proszę sprzedać mi ten długopis albo Czy wolałby Pan walczyć z jedną kaczką wielkości konia, czy wieloma końmi wielkości kaczki? Wielu rekruterów chwali sobie kreatywne podejście do rozmów, twierdząc, że dzięki temu jesteśmy w stanie lepiej poznać kandydata. A kiedy badać go będzie zaprogramowany komputer, a nie niewyspany i zdenerwowany porannym mandatem Robert pod krawatem, wszystko stanie się bardziej obiektywne i uczciwe. Trudno mówić tu o jakiejś wielkiej przewadze graczy. Tacy jak my mogą poczuć się co najwyżej swobodniej, gdy posadzi się nas przed monitorem. Przeciętnego zjadacza chleba może to zaskoczyć i spiąć na starcie. W tych projektach nie powinien się jednak liczyć skill nabijany przy próbach przechodzenia Super Meat Boya bez śmierci. Nikogo nie będzie obchodziło, że nasza cywilizacja pod wodzą Gandhiego zniszczyła wszystkich przeciwników bombami atomowymi jeszcze przed rokiem 2000. Zadanie będzie świeże, oderwane od tego, do czego przyzwyczajamy się na co dzień. Ma skupiać się na konkretnych umiejętnościach tak, by każdy miał równe szanse. Brzmi pięknie, ale ja i tak mam wrażenie, że nawet tam wyląduje na wieki w silverze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *